Polowanie w Jakucji

Kolejny dzie? na rzece zaowocowa? dwoma ?osiami, byk i kl?pa.
Dla Jakutw nie by?o absolutnie wa?ne kto strzeli?, najwa?niejsze, ?e by?o mi?so. Mi?so, mi?so, mi?so...

Z tuszami uporali si? bardzo sprawnie, ?dki wype?ni?y si? upragnionym mi?siwem i za kilka godzin w obozie zapachnia?o roso?em i pieczon? w?trob?. By?y te? inne jakuckie specja?y z ?osiny, warunki w obozowej kuchni nie by?y wyszukane, r?banie na kilku zbitych gwo?dziami kawa?kach modrzewiowych bierwion, naczynie do gotowania stanowi?o ocynkowane wiadro, wewn?trz przesi?kni?te kolejnymi gotowanymi w nim potrawami. Zewn?trzna strona wiadra okopcona grub? warstw? sadzy. Pokrywka nie by?a nigdy w u?yciu. Modrzewiowe ig?y by?y sta?ym sk?adnikiem jad?a.

Co do smakw to ros? by? niez?y, w?troba bardzo dobrze zrobiona, natomiast pozosta?e specja?y nieszczeglnie smakowa?y. Na przyk?ad krew w jelicie grubym, ugotowana, wystudzona i podana na zimno, inny przysmak to ?j ugotowany w jelicie, taki salceson, bardzo t?usty, bez kawa?kw mi?sa, tylko t?uszcz, podawany na ciep?o.
Jakuci wyczy?cili podane na st? potrawy w mig i ca?e szcz??cie, ?e na nas si? specjalnie nie ogl?dali. Zbyszek zapowiada? grillowan? pol?dwic?, obozowy kucharz rodem z Bia?orusi nawet wyci?? co potrzeba, a pol?dwica przyp?yn??a z nami do Chonu i tam w lodwce zosta?a. Podstawowym produktem by?y ryby.
Na surowo, gotowane na zup? typu ucha, sma?one na t?uszczu, w?dzone przy ogniu na stoj?cych kijach. Ryby ro?nych gatunkw. By? wi?c omul, nelma, harius, lenok. Podstawowe zasady higieny by?y zachowane, wod? czerpali?my z rzeki, ale spo?ywana by?a w stanie przegotowanym, problemw ?o??dkowych praktycznie nie mieli?my.
W kolejnych dniach stosowali?my r?ne techniki polowania. Najcz??ciej by?y to d?ugie mioty wzd?u? g?wnego nurtu rzeki Momy, a tak?e na jej dop?ywach.

Kilkakrotnie ?ajki podj??y zwierza, ale na nasze stanowiska nic nie wysz?o. Gon zmienia? kierunek i na tym si? ko?czy?o. Robson mia? wyj?tkow? okazj? dochodzi? osaczonego przez obie ?ajki rysia. Niestety nie da? rady, Maksim i Kola doszli przytrzymanego przez psy ogromnego kocura, zrobili mu nawet zdj?cia. Podarowali mu drugie ?ycie. W?druj?c z Maksimem jednym z dop?yww Momy znale?li?my w nurcie ogromny kie? mamuta. Prbowali?my go wyci?gn?? z wody, ale przeros?o to nasze mo?liwo?ci, zosta? w wodzie, tam gdzie od tysi?cy lat sobie le?a?. Innym razem trafi? mi si? te? rarytas w postaci kilogramowego z?ba trzonowego mamuta. Zabra?em go do obozu, p?niej nawet dojecha? ze mn? do Chonu.

Tam go pozostawi?em, wywz szcz?tkw mamucich jest zabroniony. Szkoda. Penetrowali?my d?ugi odcinek rzeki codziennie od rana do obiadu i po po?udniu znowu podobnie, raz w d? rzeki, raz w gr?. Nie mieli?my jednak na tyle czasu i szcz??cia te? zabrak?o. Codziennie karmili?my Bajanaja, to jest taki odpowiednik ?w. Huberta lub Diany, patron jakuckich my?liwych. Rytua? polega na wrzuceniu do ogniska sk?adnikw po?ywienia na przyk?ad chleba, mi?sa, kawa?ka ryby, papierosa, woreczka herbaty i wypowiedzenia ?ycze? i pr?b do patrona. Jakuci, Eweni, Ewenkowie traktuj? ten rytua? bardzo powa?nie. Mo?e Bajanaj nie rozumia? naszej mowy, chocia? w Jakucji Polacy byli cz?stymi go??mi, wi?c mia?by zna? polski j?zyk. Pomnik na Zielonym ?ugu w Yakutsku postawiono za?o?ycielowi miasta sotnikowi Piotrowi Bekietowowi, ktry przyby? nad Len? w 1632. Stary Yakutsk za?o?y? wojewoda Go?owin w 1641 roku, przed nimi by? tu jeszcze Iwaszko Ga?kin. Yakucje dla Carskiej Rosji zdobywali jednak Polacy. W 1628 roku wojewoda tobolski wyekspediowa? na wschd Samsona Nowackiego, ktry spotka? w okolicach Turucha?ska grup? kozakw, w?rd ktrych by? inny Polak Antoni Dobry?ski. Obaj byli je?cami wojennymi. Tysi?ce zes?a?cw po powstaniach tu sp?dza?o spor? cze?? swojego ?ycia. Rwnie? w czasach stalinowskich w Jakucji i na Ko?ymie zosta?o wielu Polakw. Lektura prac literackich Wac?awa Sieroszewskiego Jakuty, Dwana?cie lat w kraju Jakutw, to oprcz wiedzy o Ewenach, Ewenkach i Jakutach opis losw Polakw w Jakucji.
Zbyszek by? mocno podenerwowany brakiem sukcesw i spotka? ze zwierzem, pozostali ?owcy nie reagowali tak nerwowo. Najbardziej zadowolonym uczestnikiem by? Grzegorz, to jest dla niego wypad turystyczny na prawdziwy koniec ?wiata i spe?nia wszystkie jego oczekiwania.
Chcia?by zosta? tu na d?u?ej, a mo?e nawet zaliczy? zim? z pas?cymi karibu. Nie by? w tym pomy?le odosobniony, a wszystko jest mo?liwe.
Czas jednak szybko mija?. Poznali?my skal? trudno?ci i kaprysy syberyjskiej rzeki, postanowili?my wi?c nieco zmodyfikowa? program i dzie? wcze?niej ni? planowali?my pop?yn?li?my, poluj?c oczywi?cie, do obozu na 140 kilometrze. Tym sposobem zmniejszyli?my ryzyko sp?nienia si? na samolot z Chonu do Yakutska. Towarzysz?cy nam Jakuci ucieszyli si?, ?adunek mi?sa pr?dzej dotrze do domw.

Powrt w d? rzeki zawsze przebiega szybciej, p?ynie si? przecie? z pr?dem, to ju? by?a ostatnia wyprawa w tym roku, nied?ugo zima i ld skuje nurt na wiele miesi?cy.
Purgi zawiej? doliny dop?yww Momy i do wiosny b?dzie to dla ludzi niedost?pna kraina. Korytem innej rzeki, zim? mo?na dosta? si? pod lodowiec, jest tam pasio?ek, mieszka?cy zajmuj? si? tabunow? hodowl? jakuckich koni. Wypo?yczaj? te? konie my?liwym do polowa? w grach na owce ?nie?ne.
Na zab?oconej przystani czeka?y na nas samochody z przyczepkami s?u??cymi do przewozu ?dek.

Zanim wszystkie ?dki dotar?y do celu, w innym miejscu nast?pi? roz?adunek partii mi?siwa. To na zasadzie co oczy nie widz?...
Po godzinie byli?my ju? w Chonu, zamieszkali?my w innej gostinicy ni? poprzednio. Na stole sta? przygotowany posi?ek, a delegacja naszej ekipy odwiedzi?a miejscowy magazyn i zaopatrzyli?my si? w rosyjsk? wdk? i piwo. Tu ju? by?o mo?na co? nieco? wypi?. Biesiadowali?my do p?nej nocy.
W po?udnie nast?pnego dnia mieli?my wylot do Yakutska. Po?egnania trwa?y od rana do samego odlotu, ludy p?nocy maj? powa?ne problemy z przyswajalno?ci? alkoholu. Maksim z Kol? odprowadzili nas do bramki na lotnisku, zaj??o to sporo czasu, kilkakrotnie samochd wraca? do sklepu w Chonu po kolejn? butelk? wdki na po?egnanie. Lot powrotny do Yakutska tym razem by? bardziej komfortowy, AN -24 by? o wiele m?odszy od tego, ktrym do Chonu przylecieli?my.
Ca?odzienn? przerw? przed wylotem do Nowosybirska, wykorzystali?my na drobne zakupy i zwiedzili?my muzeum mamutw.
Wys?uchali?my niezmiernie interesuj?cych prelekcji o prehistorii Jakucji, obejrzeli?my tak?e filmy z prac wykopaliskowych zwi?zanych z prehistoryczn? faun? Yakutii. By?a tak?e relacja z wyprawy na Wyspy Lachowskie po odnalezionego w bardzo dobrym stanie m?odego mamuta. Szcz?tki tej w?a?nie m?odej samicy mamuta w?ochatego zawiera?y tak?e krew. Aktualnie eksponat znajduje si? w Tokio. Ocenia si?, ?e znalezisko ma oko?o 40 tysi?cy lat. Rozpocz??y si? badania nad mo?liwo?ci? sklonowania mamuta. Prace trwaj? w centrach uniwersyteckich w Jakutsku, Tokio i w Seulu. Wieczr sp?dzamy z Aleksandrem Dersu w hotelu Lena, mamy dla niego dyskietk? od Kieszy. Wczesnym rankiem polecieli?my do Nowosybirska, a stamt?d do Pragi.