Polowanie w Jakucji

    Pomysł wyprawy zrodził się na Ałtaju w 2014 roku. Polowaliśmy tam na marale, a nasz organizator Sergiej Tkaczenko kusił perspektywą ekspedycji na biegun zimna. Republika Sacha inaczej Yakutia, koniec świata. Temperatury poniżej - 50o C w grudniu, to mocno odstrasza.
Po powrocie z Ałtaju, powolutku pojawiały się nowe informacje. Iva, znajoma z Brna poleciała w zimie 2015 do Jakucji zapolować na dzikie caribu. Przysłała kilka fotek. Sceneria śniegu i mrozu, a na dodatek informacje w temacie servisu i jedzenia nie nastrajały zbyt optymistycznie. My co prawda planowaliśmy lecieć we wrześniu zapolować na łosia i niedźwiedzia, więc śnieg nam nie zagrażał.
Na początku wybraliśmy trzy lokalizacje:
Momski Park Narodowy i rzeka Moma, Średniokołymsk i płaskowyż pomiędzy rzekami Indygirka, Kołyma, Azalieja i Ożogina oraz okolica miasteczka Zyrianka. Każda lokalizacja związana jest z lotniskiem na które można z Yakutska dolecieć. Zyrianka to najbardziej cywilizowana opcja, tam znajduje się odkrywkowa kopalnia węgla kamiennego jest hotel i szpital, brak natomiast możliwości polowania dla więcej niż dwóch myśliwych. Średniokołymsk był z uwagi na wynik polowania najpewniejszą ofertą lecz konieczny był kilkugodzinny dolot helikopterem a to niemały koszt dodatkowy i niepewny powrót na lotnisko z uwagi na pogodę. Wybrałem więc Momski Park i lotnisko w Chonu. Plan podróży opracowałem z Mariją z Maxima Tour w Pradze. Do Bohumina mamy pół godziny samochodem, a następnie pociąg Pendolino na Hlavni Nadrażi Praha i autobusem do Havel Aeroport. Wybór trafny, ponieważ z Pragi latają linie S7 do Nowosybirska i dalej do Jakutska. S7 ma nowoczesne maszyny i lata do bardzo wielu portów lotniczych na świecie oprócz Warszawy i Budapesztu.
Plan lotu był taki: 09.09.2016 PRAHA NOVOSIBIRSK 12:30 22:35
10.09.2016 NOVOSIBIRSK YAKUTSK 20:25 03:15 (11.09.2016)
12.09.2016 YAKUTSK KHONU 08:40 13:10
21.09.2016 KHONU YAKUTSK 14:10 14:35
23.09.2016 YAKUTSK NOVOSIBIRSK 04:35 05:55
23.09.2016 NOVOSIBIRSK PRAHA 09:00 11:40
Podróż pociągiem i lot do Nowosybirska upłynęły nam w zasadzie bezproblemowo. Na lotnisku w Pradze czekał już Zbyszek, który doleciał z Warszawy. Szybko nadaliśmy broń i bagaż do Nowosybirska i w pachnącym nowością Boeingiem polecieliśmy nad Polską i Białorusią do Nowosybirska. Lot trwał nieco dłużej, ponieważ nad terytorium Ukrainy w kierunku na wschód korytarze są od dawna zamknięte.
W Nowosybirsku oczekiwał nas Sergiej i Jura.

Na loty z bronią wewnątrz Federacji Rosyjskiej trzeba mieć organizatora rosyjskiego z licencją. Lot do Yakutska w dniu następnym, a więc hotel w Centrum Targowym i wypad na miasto. Następny etap do Yakutska i znowu nadanie broni, związane z tym opłaty mocno denerwują.

W Yakutsku znowu przerwa, trafiliśmy na Święto Miasta, tłumy przyjezdnych, występy zespołów regionalnych, przemówienia różnych delegacji, folklor, zabawa i wędrówka po mieście.

Zabudowa Yakutska to głównie czteropiętrowe bloki z wielkiej płyty postawione na palach betonowych zwane kapiedieszki, wielorodzinne domy drewniane to deriewiaszki, oprócz tego spotkać jeszcze można zapadające się stare domy drewniane z sześciopolowymi oknami i ozdobnymi framugami, zwanymi na Syberii nalicznikami.

Bloki od pozostałych wyróżnia nie tyle budulec ile dostęp do ubikacji i wody. Centrum Yakutska coraz bardziej staje się podobne do innych miast, szerokie ulice, banki, instytucje, budynki administracji, na ulicach dużo japońskich samochodów z kierownicą po prawej stronie.
Yakutsk liczy około 300 tysięcy mieszkańców i jest to liczba zmienna zależna od pory roku.
W srogie zimy przyjeżdżają do rodzin krewni z odległych ułusów, żeby tu przezimować.
Główne uroczystości mają miejsce na Zielonym Ługu nad brzegiem „babci” Leny. Widoczny z daleka Sobór Przemienienia Pańskiego i jego dziesięć kopuł są dla nas drogowskazem. Pod pomnikiem Pietruchy Bukietowa odbywa się właśnie demonstracja, głównie młodych mieszkańców Yakutska pod wątłymi hasłami Jakucji dla Jakutów.